O Marku z Sępolna. Marek Hłasko – artysta, buntownik, geniusz

Na elewacji frontowej budynku przy ul. Borelowskiego 44 na Sępolnie, widnieje tablica poświęcona pamięci pisarza, który przed laty mieszkał tu wraz z rodziną. Prozaik i scenarzysta filmowy, autor znakomitych powieści i opowiadań (m.in. Ósmy dzień tygodnia, Wszyscy byli odwróceni), swoim talentem i osobistym urokiem potrafił oczarować niejednego znamienitego poetę i artystę, obojga płci. Owiany tajemnicą życiorys Marka Hłaski, bo o nim, rzecz jasna mowa, miał swój ważny epizod właśnie na naszym wrocławskim Sępolnie, gdzie pisarz spędził kilka swoich młodzieńczych lat. Marek urodził się w Warszawie 14 stycznia 1934 roku, gdzie mieszkał do 1945 roku. W 1939 zmarł jego ojciec, a w styczniu 1946 roku dwunastoletni Hłasko, po krótkich pobytach w Częstochowie, Mszczonowie, Chorzowie i Białymstoku, osiadł na parę lat we Wrocławiu. Zamieszkał wraz z matką Marią (z domu Rosiak) i ojczymem na ulicy Borelowskiego 44 w domu szeregowym z ogródkiem. Na Sępolnie Marek dorastał, uczęszczał do szkoły, na Sępolnie miał rodzinę i znajomych. Jak sam pisał w reportażu „U nas we Wrocławiu – migawki wrocławskie” 9 listopada 1948 roku: „Dzielnica, w której mieszkam, nazywa się Kożuchów. Ale najpierw nazywała się Zięplin, potem Biskupin, następnie Sępolno, teraz Kożuchów (…)”. Przyszły pisarz uczęszczał do Szkoły Powszechnej im. Marii Konopnickiej, która mieściła się w samym centrum Sępolna, w ceglanym budynku przy ulicy Krajewskiego. W roku 1948 Hłasko ukończył Szkołę Powszechną i następnie kontynuował naukę w Liceum Administracyjno-Handlowym we Wrocławiu. Podczas pobytu we Wrocławiu Hłasko spotkał osobę, która w wysokim stopniu wpłynęła na dynamiczny rozwój kariery początkującego pisarza. W 1948 roku Hłasko poznał Stefana Łosia – pisarza, prezesa Oddziału Związku Literatów Polskich we Wrocławiu, a także swojego przyszłego przyjaciela, który „odkrył” Marka i który pokierował jego dalszym, artystycznym życiem. Stefan Łoś załatwił Markowi pierwszą pracę zarobkową w charakterze gońca przy Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju, z czego Hłasko był niezwykle dumny i wywiązywał się ze swoich obowiązków znakomicie. W czasie Kongresu Marek zawarł liczne, ważne znajomości i ze-brał autografy od takich postaci jak Pablo Picasso, Adam Ważyk, Jarosław Iwaszkiewicz, Maria Dąbrowska i innych Znajomość ze Stefanem Łosiem oraz możliwości, które dzięki niej Marek otrzymał, pokierowały dalszym życiem pisarza.

 

Krótki okres wrocławski w życiu Marka Hłaski zakończył się ponowną przeprowadzką do Warszawy, gdzie w latach 1951-1953 pracował jako kierowca, starszy referent zaopatrzenia, następnie jako korespondent terenowy Trybuny Ludu.

W 1953 dzięki Stefanowi Łosiowi, Hłasko otrzymał stypendium twórcze Związku Literatów Polskich. W roku 1955 objął dział prozy w Po prostu. W roku 1957 rozpoczęła się realizacja filmu Ósmy dzień tygodnia. Po rezygnacji z pracy w Po prostu Hłasko zna-lazł się w komitecie redakcyjnym nowego miesięcznika kulturalnego – Europa. Niestety, na skutek sprzeciwu władz, nie ukazał się ani jeden numer pisma. W roku 1958 Marek Hłasko otrzymał, przyznaną pierwszy raz po wojnie, Nagrodę Literacką Wydawców za rok 1957. Duże zainteresowanie prasy i publiczności wywołał film Wojciecha Hasa Pętla, który na początku 1958 roku wszedł na ekrany kin. Sukcesy literackie pozwoliły pisarzowi na wyjazd za granicę, co uczynił jeszcze w 1958 roku, odlatując samolotem prosto do Paryża.

„Każde marzenie – odpowiadała mi matka – jest uczciwe. Samo słowo MARZENIE jest uczciwe. Nieuczciwe mogą być myśli, pragnienia, dążenia, lecz marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, kiedy inni wdepczą ci je w błoto.”  – Marek Hłasko – Pierwszy krok w chmurach

W tym okresie Hłasko dużo podróżował po Europie: przebywał we Włoszech, w Szwajcarii, czy w Niemczech, gdzie ze względu na wrogie mu nastroje w Polsce wystąpił o azyl polityczny. W roku 1959 wyjechał do Izraela. Współpracował tam z czasopismem Maariv, później zarabiał jako pracownik fizyczny, wciąż starając się o powrót do kraju. W roku 1961 wziął ślub z Sonią Ziemann i znów podróżował po Niemczech, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Włoszech. W roku 1966, na zaproszenie producenta filmowego, Hłasko odleciał do USA. Wyjazd umożliwiła pomoc Romana Polańskiego, który chciał wspólnie z nim napisać scenariusz do nowego filmu. Jako, że współpraca z reżyserem się nie układała, pisarz podjął nielegalną pracę fizyczną, a w 1967 roku uzyskał licencję pilota. W 1969 roku wyjechał ponownie do Izraela, aby asystować przy realizacji filmu Wszyscy byli odwróceni. Parę miesięcy później poleciał do Monachium, by tam omówić warunki kontraktu, dotyczącego telewizyjnych adaptacji swoich opowiadań i tam również, 13 czerwca 1969 roku znaleziono go martwego. Śmierć nastąpiła na skutek zapaści spowodowanej przez alkohol w połączeniu ze środkami nasennymi.

Czas, który Marek Hłasko spędził na wrocławskim Sępolnie, był szczególnie istotny dla kształtowania się jego osobowości i tożsamości artystycznej. Kilka szczenięcych lat spędzonych na Wielkiej Wyspie było dla Hłaski w zasadzie jedynym w miarę stabilnym momentem w burzliwym i tułaczym życiu pisarza. Mieszkał, co prawda, z ojczymem, którego darzył odwzajemnioną niechęcią, ale jednak w domu z ogrodem, z ukochaną matką, a także z uwielbianym przez niego psem o imieniu Rudolf. W tym czasie Marek w miarę regularnie chodził do szkoły. W miarę, ponieważ młody pisarz nigdy nie uchodził za wzorowego ucznia. Według nauczycieli, którzy pisali liczne uwagi do jego uczniowskie-go dzienniczka, Marek był często nieobecny w szkole, a jego zachowanie na lekcjach pozo-stawiało wiele do życzenia (niektóre z uwag: „syn na lekcji śpiewu zachowuje się z dziewczynkami w sposób nieodpowiedni”, „rzucał pantoflami na lekcji angielskiego”). Także koledzy z klasy, wspominając go, potwierdza-li: w szkole bywał rzadko, zazwyczaj siadał w tylnej ławce, był nieobecny, cichy, samotny. Marek wolał szkolny czas spędzać na wagarach, czytając książki i pisząc swoje pierwsze teksty literackie. Przesiadywał w bibliotece, gdzie pomagał w pracy bibliotekarzowi, który prawdopodobnie częstował go przy okazji alkoholem. Już w tym wczesnym okresie Hłasko pisał listy i pamiętniki, które, jak na dwu-nastoletniego chłopca, prezentowały wysoki poziom dojrzałości artystycznej i duchowej.

Jak pisze dwunastoletni Marek w pamiętni-ku z 23 sierpnia 1946 roku: „Godzina 8.25, a mnie już coś zagnało do pisania. Literat ze mnie nie będzie, ale zawsze to pisanie pamiętnika to potem, jak się czyta, to się śmiać chce. (…) Uważam, że pamiętnika nie powinno się pisać codziennie, tylko jak się ma ochotę i jak się coś zdarzy. Jeżeli będę pisał pamiętnik co dzień, to w końcu mi się to znudzi i długo nie pociągnę.”

O swoich przemyśleniach na temat Wrocławia pisał w reportażu z 1948 roku „U nas we Wrocławiu – migawki wrocławskie”: „Wrocław ma swoje bolączki, jak np. brak kin, teatrów, tramwajów, ale i ma radości. Jedną z tych radości jest Park Szczytnicki. Piękny i duży. Wieczorami siedzą na ławkach sentymentalne pensjonarki pisząc sonety i chodzą po ścieżkach mniej sentymentalni, ale za to więcej praktyczni, żołnierze ze swymi damami. Od czasu skasowania „wesołego miasteczka” wrocławski park stał się miejscem wszystkich randek młodych ludzi od 14 do 90 włącznie.” A to wszystko wydarzyło się właśnie w czasie, gdy Marek Hłasko mieszkał na Sępolnie, na naszej wrocławskiej Wielkiej Wyspie.

opracowały: Agnieszka Kubit, Maja Kubit

 

Źródła:

Zyta Kwiecińska „Opowiem Wam o Marku”, Wydawnictwo Dolnośląskie Wrocław, 1991r.; Marek Hłasko „Listy” wybrał, opracował i wstępem opa-trzył Andrzej Czyżewski, wyd. Agora S.A., 2014 r.; Fotografie pamiątek rodzinnych przekazane przez Zytę Kwiecińską: Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu Kamila Sowińska „Miejsca Marka Hłaski”, kwartalnik literacki, marzec 2011r., pl.wikipedia.org, www.gazeta-wroclawska.pl, culture.pl, www.echodnia.eu fotografia szkoły: dolny-slask. org.pl

Post Author: naszeosiedle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.