Tam i z powrotem czyli powrót ,,króla”

 

,,Król kurierów” – ,,Mały Władzio” zawsze sercem był w Polsce

Przy głównej alei naszego cmentarza na Smętnej możemy zobaczyć nagrobek niezwykłego człowieka. Chociaż nigdy nie mieszkał na naszym osiedlu, jego podróż skończyła się właśnie tu. ,,Król kurierów” – ,,Mały Władzio” zawsze sercem był w Polsce. Trudy tej podróży postaram się Państwu opisać.

Władysław Ossowski urodził  się w roku 1925 w Iwaszkowcach, woj. lwowskie. Był dzieckiem niezwykłym , bardzo zdolnym, zaliczał po dwa lata szkoły w jednym roku. Od dziecka będąc w harcerstwie, doskonale znał tereny przygraniczne Bieszczad wschodnich. Jako harcerz, zastępowy, był członkiem delegacji , którą latem 1939 przyjął prezydent Mościcki i marszałek Rydz- Śmigły.

Jako trzynastolatka zaskoczył go wybuch wojny. Zanim ten teren zajęli Niemcy, wkroczyły wojska sowieckie. Zaczęły się represje, wywózki. Jego nauczycielka Pani Emilia Sozańska , którą wspominał jako osobę, która nauczyła go miłości do ojczyzny i była dla niego jak druga matka, pewnego dnia postawiła przed chłopcem trudne zadanie. Zapytała go, czy nie przeprowadziłby przez granicę na Węgry do Budapesztu uciekających przed Rosjanami  oficerów  polskich, a także tych, którzy byli chętni aby wstąpić do polskiej armii, która miała się tworzyć na zachodzie po klęsce kampanii wrześniowej. Ich dłuższy pobyt u niej w domu groził im wpadką i śmiercią. Władek ruszył w trasę jeszcze tej samej nocy. Jak sam mówi nie zapytał rodziców, którzy nie wyraziliby prawdopodobnie na to zgody. Przeprowadził ich nocą na stronę węgierską, gdzie zostali internowani, potem wypuszczeni i pociągiem dostali się pod Budapeszt, do obozu uchodźców. Wyprawa w jedną stronę trwała ponad tydzień. Tam został zaprzysiężony jako żołnierz,  kurier i otrzymał pseudonim ,, Mały”. Z powrotem wrócił pod koniec listopada i od razu dostał zadanie przeprowadzenia kolejnej grupy. Tym razem zimą, w śniegu, na nartach. Łącznie w czasie 5 wypraw przeprowadził ponad 100 osób, nocami , korzystając z zaprzyjaźnionych domów, przy wzmożonych patrolach granicy i lasów. W czasie szóstej wyprawy , 8 lipca 1940 roku , we wsi Komarniki, prawdopodobnie w wyniku denuncjacji, został  wraz z kolejną 20-osobową grupą, którą przeprowadzał, aresztowany przez NKWD. Celem akcji ewidentnie był  ,,Mały Władzio”.

Przez półtora miesiąca był przetrzymywany w więzieniu w Drohobyczu w pojedynczej celi , potem przewieziony do Lwowa. Cały czas trwało brutalne, bezwzględne śledztwo. Bili mocno, gdy mdlał cucili i bili znowu. O reszcie grupy ślad zaginął, prawdopodobnie zostali rozstrzelani. Piętnastoletni Władek został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Polski i Węgier. Przerzucono go do Starobielska, gdzie zetknął się w 1941 z polskimi oficerami.

W kwietniu wybuchła wojna niemiecko-rosyjska. Nastąpiła piesza ewakuacja obozu. Kierunek południowy wschód. Miesiąc wędrówki, bez jedzenia ( tylko to co znaleźli na polach), kula za każde spowalnianie marszu. Każdego dnia było ich mniej. W końcu zapakowano ich po 100 do bydlęcych wagonów i wysłano dalej na wschód. Prawie bez jedzenia i wody, ludzie ginęli jak muchy. Z wagonu Władka drogę przetrwało 7 lub 8 osób. Wszystkich, nieprzytomnych wynoszono na noszach. Następnie wpakowano ich do celi tak ciasnej , że część ludzi siedziała, część stała. Wszy, głód, choroby. Tu też odczytano mu wyrok. Pięć lat łagru. ,,Karę” odbywał  w łagrze w pobliżu Ufy. W zimie temperatura spadała do – 30 stopni, a praca polegała na wydobywaniu kloców drewna z rzeki. Potem pracował przy budowie rafinerii ropy.

W 1945 roku, Władek był w bardzo złej kondycji fizycznej ale cieszył się na nadchodzącą wolność. Niestety jako ,,osobnik niebezpieczny dla społeczeństwa sowieckiego” zamiast wolności dostaje kolejny wyrok – 5 lat. Pracuje przy wyrębie lasu, na głodowych racjach, potem przy wypasie koni, remoncie traktorów. W łagrze w Iszimiu nawiązuje kontakty z miejscową ludnością. Zakochuje się w Rosjance Elżbiecie, z którą bierze ślub, a następnie zostaje ojcem.

W 1949 roku kolejny cios, Stalin nakazuje izolować więźniów od miejscowej ludności. Władysław zostaje skazany po raz kolejny – tym razem na dożywocie i zesłany do Krasnojarskiego Kraju. Żona Pana Władysława podejmuje heroiczną decyzję i wraz z rocznym dzieckiem postanawia udać się do męża na zsyłkę. Mąż stara się jej to wyperswadować, bo warunki w obozie są straszne, ale ona postanowienia nie zmienia. Po przyjeździe do ostatniej stacji, tydzień czeka w zimie, bez jedzenia, zanim Władek dowie się o tym, że przyjechała i uprosi naczelnika miejscowego NKWD o możliwość pojechania po nią i dziecko. Ich pierwszy ,,dom” to lepianka – jama wykopana w pagórku uszczelniona mchem i obsypana ziemią. ,, Można było jako tako żyć”- opisze to miejsce później Władysław. Jaką trzeba mieć determinację, wolę przeżycia i charakter, jakie potworne wcześniejsze doświadczenia aby określić tak warunki niewyobrażalne przecież dla nikogo z nas współcześnie? Władek pracuje przy wyrębie lasu. Po dwóch latach udaje się mu zbudować chałupkę, kupują krowę, żona organizuje przydomowy ogródek. Władek zarabia grosze. Rodzi się dwójka kolejnych dzieci. W roku 1957 – cztery lata po śmierci Stalina dochodzi do nich informacja o amnestii, którą został objęty również Władek.

Rozważa powrót do rodzinnych Iwaszkowic ale tam już nikt z rodziny nie został. Droga wyjazdu do Polski jest zamknięta. W dokumentach ma napisane , że jest Ukraińcem, a coś co jest w dokumentach w ZSRR jest niezmienialne zwłaszcza u byłego skazańca.

Pogodzony z losem zostaje w Krasnojarsku już jako wolny człowiek. Zdobywa kwalifikacje, kończy kursy. Odpowiada najpierw za produkcję w miejscowym tartaku, pełni funkcję kierownika produkcji. Zmieniają z rodziną miejsce zamieszkania, rodzi się kolejne dziecko.

W latach 1966-1971 zdobywa wyższe studia w Irkuckim Instytucie Gospodarstw Leśnych . Zawodową pracę kończy na stanowisku dyrektora d/s ekonomicznych w Zjednoczeniu Gospodarstw Leśnych w Krasnojarsku. Przechodzi na emeryturę. W tym czasie tylko raz udaje mu się pojechać w rodzinne strony. O Polsce tylko może marzyć. Jego rodzina , oprócz żony do 1991 nic nie wie o jego przeszłości. Władysław boi się konsekwencji ujawnienia swojej przeszłości.

Mijają lata, kiedy w 1990 r., przypadkiem, w czasie wizyty w Moskwie widzi polski plakat zapraszający do ,, Domu Polskiego” na zebranie w sprawie spotkania w Rzymie Polonii z całego świata. Efektem tego spotkania jest to, iż po powrocie Pan Władysław organizuje podobny Dom Polski w Krasnojarsku. Na spotkanie założycielskie przychodzi ponad 100 osób, a także konsul polski w Moskwie. Kolejnym efektem są nieprzewidziane konsekwencje opowiedzenia swojej historii  na spotkaniu w Stowarzyszeniu Polaków w Moskwie. Pan Władysław nie przypuszcza, że jego historię pamięta ktokolwiek poza nim samym.

A tymczasem wieść o jego ocaleniu obiega kręgi kombatanckie i emigracyjne. Ocaleni przez niego ludzie przez lata szukali śladów po nim. Inny kurier, Pan Marek Celt ps. ,, Tadeusz”        jest autorem książki ,, Biali Kurierzy”, której jednym z głównych bohaterów jest ,, Mały Władzio” – ,, Król kurierów”. Informacja, że żyje jest dla wszystkich niezwykłym przeżyciem , również dla jego nauczycielki, która przez lata myślała, że mały chłopiec, który dzięki niej zaczął swoją kurierską ,, przygodę” stracił w konsekwencji życie.

Udaje się go zaprosić do Polski. Ku jego zaskoczeniu na Okęciu witają go z pompą – ekipy telewizyjne, kwiaty, dziesiątki ludzi, młodzież, harcerze. Leci na spotkanie z bratem i z p. Celtem do Wrocławia. Spotkanie po tylu latach jest wzruszające i niezwykłe. Wraz z p. Celtem dwukrotnie występuje w programie,, Rewizja nadzwyczajna” gdzie opowiada swoją historię.

Spotyka się z młodzieżą , politykami – wszyscy chcą go poznać, robią sobie zdjęcia . Zostają mu przyznane prawa kombatanckie i niewielka emerytura. Wojewoda legnicki z własnej woli proponuje powrót p. Władysława wraz z całą rodziną (18 osób) do Polski. Oferuje przekazać rodzinie dom w Legnicy, a do czasu uzyskania domu – mieszkanie. Siódmego września 1991 roku, wicewojewoda wręcza uroczyście Władysławowi dowód osobisty, paszport i akt uznania go za repatrianta. Przywrócone też zostaje mu polskie obywatelstwo. Oszołomiony tym wszystkim Pan Władysław postanawia przenieść się z całą rodziną do Polski. Podejmuje stosowne kroki w tym celu, co oznacza, np. konieczność rezygnacji z rosyjskiej emerytury na rzecz 6- miesięcznej odprawy, która starcza tylko na opłacenie przesłania bagażu.

Gdy przyjeżdża do Polski ponownie, już z większością rodziny, okazuje się, że gdy zgasły flesze telewizyjnych kamer, jego sytuacja przedstawia się zgoła inaczej. O przekazaniu domu nie ma już mowy – wręcz spotyka się z paszkwilami pisanymi na swój temat, jakoby wyłudzał dom od miasta, włodarze Legnicy nabierają wody w usta. Remont obiecanego, przejściowego mieszkania trwa. Część dzieci z żoną wracają do Krasnojarska. Interweniuje p. Celt , środowiska kombatanckie. W końcu udaje się do mieszkania wprowadzić. Warunki są trudne, Dzieci mają kłopoty z uzyskaniem pracy, mimo wykształcenia. Jedynie córka Irena, jako lekarz internista, dostaje pracę w swoim zawodzie. Przyjeżdża żona. Reszta rodziny nie ma jak wrócić z Krasnojarska , a ta część która przyjeżdża czuje się wyobcowana. Finansowo jest bardzo ciężko. Władysław żyje z niewielkiej renty. Pomagają ludzie – w odruchu solidarności , z podziwu. Środowiska akademickie Wrocławia, kombatanckie Sybiraków, Akowców, Drohobyczan, Lwowiaków – zbierają pieniądze, pomagają w urzędach , a gdy podupada na zdrowiu, również w chorobie. Wnuki czują się w Polsce dobrze, uczą się pilnie jak na potomków Władysława przystało, nie chcą słyszeć o Rosji.

Władysław Ossowski umiera 5 sierpnia 2000 roku.  I znowu to ludzie organizują pieniądze na pogrzeb. Zostaje pochowany z honorami, w asyście wojskowej i harcerskiej w alei zasłużonych na cmentarzu we Wrocławiu, na Sępolnie.

Zachęcam Państwa, aby w czasie niedzielnego spaceru odwiedzić grób ,, Małego Władzia”, zapalić świeczkę ku jego pamięci, a także ku pamięci tych wszystkich polskich zesłańców, którzy zginęli na obcej ziemi. Pomyślmy również jak można pomóc powrócić tym dziesiątkom tysięcy Polaków i ich dzieciom, którzy nadal tęsknią i marzą o powrocie do Ojczyzny.

 

 

opracowała: Jowita Gross-Mazurska

Na podstawie wywiadu Pana Jana Szatsznajdera z Panem Władysławem ,,Dopisany życiorys…. Władysława Ossowskiego”,
dostępnych publikacji prasowych , a także na podstawie relacji p. Cecylii Biegańskiej.

 

zdjęcia: arch. rodz. Ossowskich oraz Jowita Gross-Mazurska

                                                                          

 

Post Author: naszeosiedle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.