Lata dalekie w pamięci wciąż żywe

Rozpoczynamy cykl wywiadów opisujących drogi jakie przebyli mieszkańcy naszego osiedla, aby w nim zamieszkać. Bohaterką pierwszej opowieści jest Pani Cecylia Biegańska.

 

Nasza opowieść zaczyna się w dniu wybuchu wojny w miejscowości Daleszyce na Kielecczyźnie, skąd Pani Cecylia pochodzi. Kluczową rolę w tych wspomnieniach odgrywa jej najstarsza siostra Maria:

,,…Początek wojny to warkot samolotów, bombardujących polskie obiekty wojskowe, to nieustanny przemarsz wojsk – początkowo polskich, a następnie niemieckich, zmierzających w kierunku wschodnim. Obserwowaliśmy wędrówkę ludzi przybywających z różnych stron Polski, zmęczonych, głodnych, idących najczęściej pieszo. W następnych tygodniach wędrówki ludzi nadal trwały, ale w przeciwnym kierunku. Wracali cywile oraz polscy żołnierze wyczerpani i głodni. Pod koniec września, żołnierzy niemieckich, ulokowano na kwaterach w Daleszycach…

Na początku października 1939 roku, mając wtedy 7 lat siedziałam na skrzyżowaniu ulic z moją 4-letnią siostrą Hanią. Podeszła do nas grupa niemieckich żołnierzy, a jeden z nich zaczął Hanię częstować cukierkami. Gdy ta wyciągnęła rączkę, uderzyłam ją mówiąc:

– Dobrze wiesz, że od Niemców nie wolno ci nic brać! Zaskoczony i rozgniewany Niemiec z całej siły uderzył mnie w głowę, a Hanię również trzepnął w plecy. Rozpłakałyśmy się i uciekłyśmy do domu. Po kilku minutach usłyszeliśmy silne uderzenie do drzwi wejściowych. Niemcy otwarli je z hukiem. Pięciu wysokich mężczyzn weszło do mieszkania. Jeden z Niemców zauważył leżącą na rogu szafy czapkę studencką i zapytał:

– Kto tu jest studentem?

Odezwała się moja najstarsza siostra Maria, mówiąc:

– To ja!

Niemiec ze zdziwieniem pyta dalej:

– Co pani studiowała?

– Matematykę, odpowiada siostra.

– Będzie pani mogła uczyć w niemieckiej szkole!

– Ja studiowałam po to, aby uczyć polskie dzieci, w polskiej szkole!

Niemiec zaczął krzyczeć:

– Gdzie pani ma Polskę? Nie chcieliście oddać nam Pomorza, to zajęliśmy cały wasz kraj. Świat trzeba zmieniać na lepszy, teraz świat zobaczy, co Niemcy potrafią! Siostra nie mogąc tego słuchać, zaczęła głośno mówić:

– Czym chcecie zmieniać świat na lepsze – ogniem, bombami, czołgami? Jakie macie do tego prawo? W tym momencie inny Niemiec podbiegł do Marysi i przyłożył jej pistolet do skroni. Marysia rozpłakała się mówiąc:

– Przecież jest jeszcze Bóg!

Niemiec roześmiał się i wskazując na klamrę swego pasa powiedział:

– Got mit uns!

Wszyscy domownicy, byliśmy przerażeni. Niesamowitą ciszę przerwali, dwaj inni Niemcy. Podeszli do tego z pistoletem, chwycili go za rękę i pociągnęli w stronę drzwi. Ten z pistoletem krzyknął:

– Jeszcze tu wrócimy!

(…) To pierwsze zetknięcie się z Niemcami, miało duży wpływ na dalsze nasze losy i przyspieszyło włączenie się prawie całej rodziny do walki z okupantem…

Już w listopadzie 1939 roku powierzono Marii – ps. ,,Wyrwicz” organizowanie, a następnie kierownictwo placówki wywiadu wojskowego w Daleszycach. Początkowo współpracowała ze Stanisławem Popielem, który niestety został aresztowany i zmarł w obozie koncentracyjnym. Potem wspólnie z Marią Cedro-Fabiańską – ps. ,,Skiba” i Marią Nachowską – ps. ,,Turek” stworzyły niezwykle zgrany zespół zwany przez partyzantów ,,Trzema Marysiami”. Maria Nachowska – kierowniczka poczty w Daleszycach miała możliwość podsłuchiwania rozmów telefonicznych, prowadzonych przez Niemców, przeglądania korespondencji i donosów. Siostra Pani Cecylii, otrzymała pracę w nadleśnictwie dzięki czemu mogła swobodnie poruszać się po całym powiecie. Pozyskała też do pracy policjanta który przekazywał informacje o wszystkich zamiarach niemieckich. W rodzinie p. Cecylii przysięgę składali również jej mama ps. „Opiekunka” i brat Michał ps. „Miś”. Pani Maria zachęciła także do pracy konspiracyjnej szwagra, który jako organista dojeżdżał do sąsiedniej parafii rowerem i  miał możliwość przewożenia meldunków do innych placówek wywiadowczych. Ojciec, mimo poważnej choroby, oraz reszta rodzeństwa, pomagali w wielu różnych sytuacjach, m. in. ostrzegając ludzi przed aresztowaniem. W ich domu przygotowywano wyposażenie dla partyzantów, jak chlebaki i materiały opatrunkowe oraz apteczki.

,,… Należało zbierać wszystkie wiadomości o wrogu: ustalać liczbę stacjonujących i przejeżdżających formacji niemieckich, ilość, rodzaj i jakość broni, typ pojazdów, znaków identyfikacyjnych, kierunki przemarszów. Przekazywano również informacje, dotyczące gestapo, żandarmerii, wiadomości o aresztowaniach, a także dane o zarządzeniach niemieckich w urzędach i nałożonych na ludzi kontyngentach. Do obowiązków siostry należało pisanie i przekazywanie okresowych raportów, które poprzez komórki wywiadowcze szły aż do Londynu. W naszym domu umieszczony był służbowy aparat radiowy do codziennego odsłuchiwania wiadomości z Londynu, w których były zaszyfrowane informacje o zrzutach broni lub skoczków. Przy nasłuchu radiowym pomagali siostrze mama i brat Michał, który przynosił wieczorem aparat radiowy, ukrywany w stodole. Michał był najczęściej wysyłany z meldunkami, raportami i ostrzeżeniami przed aresztowaniem do różnych miejscowości…

 

Na terenie Daleszyc było zorganizowane tajne nauczenie młodzieży. W to również włączyła się p. Maria ucząc łaciny i matematyki. Lekcje odbywały się w niesamowitych warunkach, często przerywane alarmem i ucieczką, gdy zjawiali się Niemcy.

,,… Zadania, których podjęli się – mama, siostra i brat, chwilami były nie do udźwignięcia. Ojciec, był już tak chory, że nie mógł sam się poruszać. Niemcy co kilka dni wpadali do Daleszyc, urządzając łapanki i podpalając domy. Wciąż ogłaszano alarmy: Uciekać, jadą Niemcy! 25 lipca 1944 roku, gdy ojciec stracił przytomność, mama wysłała brata Michała, aby powiadomił Marysię, że ojciec umiera. Siostra w tym czasie pisała pilny raport. Gdy go skończyła, wysłała brata z tym raportem do Sukowa. Dopiero wtedy wróciła do domu, ale ojciec już nie żył…

To tylko kilka fragmentów ze wspomnień spisanych przez Panią Cecylię. Następnie front, który przetaczał się przez rejon Kielc zmusił rodzinę Pani Cecylli do tułaczki, ukrywania się. Ostrzał, łapanki, głód i strach to była codzienność W tym czasie rodzeństwo intensywnie działało w wywiadzie AK, wiele z bliskich im osób zginęło. Ich praca, stwarzała olbrzymie zagrożenie dla reszty rodziny. Wielokrotnie cudem udało się uniknąć śmierci. O  Marii, siostrze Pani Cecylii wspominają inni, np Wojciech Borzobohaty w monografii historycznej p.t. „Jodła”- Okręg Radomsko-Kielecki ZWZ – AK napisał:

Jedną z najlepszych w obwodzie była komórka wywiadu w gminie Daleszyce, prowadzona przez cały czas okupacji przez „Wyrwicz” (Maria Michalczyk)”.

Pani Maria Michalczyk opisała również wydarzenia tamtych lat w trzech książkach : ,, Gdy każdy dzień był walką” ,, Diabeł piątej kolumny”, ,,Egzamin z życia- lekarze, sanitariuszki, partyzanci”. Postawiła też pewne pytanie: „Czy warto było zapomnieć wtedy zupełnie o sprawach osobistych, o sprawach rodzinnych, o niezwykle ciężkich warunkach materialnych(…) i poświęcić się tak bez reszty dla spraw wolności?

Maria w swej książce nie dała odpowiedzi na postawione pytania „czy warto było”, pamiętając, co ją i jej rodzinę spotkało po zakończeniu wojny. W marcu 1945 roku dwaj panowie z UB przyszli ją aresztować. Udało jej się uciec, wyjechać, próbować żyć gdzieś indziej, walczyć o Polskę inaczej, co udawało jej się jako nauczycielce matematyki i wychowawczyni wielu pokoleń młodzieży.

Po wojnie udało jej się znaleźć pracę w Bielsku, w gimnazjach i liceach, dokąd zaczęła ściągać swoją rodzinę i przyjaciół, gdyż w okolicach Kielc, dla byłych żołnierzy AK było bardzo niebezpiecznie. W Bielsku znalazła się też Pani Cecylia, która skończyła tam szkołę średnią. W porównaniu z dziećmi z Bielska, ściągane przez Panią Marię dzieci z rodzinnych stron, były wynędzniałe i miały olbrzymie braki w nauce. Pani Maria starała się jak mogła im pomóc. Była cenionym pedagogiem. W 1948 r. sytuacja osób z przeszłością w AK zaczęła się jeszcze bardziej komplikować. Rozwiązano harcerstwo a w zamian powstał ZMP- Związek Młodzieży Polskiej – komunistyczna organizacja, do której niewstąpienie wiązało się z konsekwencjami. Pani Cecylia po maturze planowała studia na wydziale chemii we Wrocławiu. Bez członkostwa w ZMP było to praktycznie niemożliwe. Cud sprawił, że jeden z członków komisji egzaminacyjnej, po usłyszeniu skąd pochodzi Pani Cecylia, pomógł w dostaniu się jej na studia.

Tragiczna śmierć brata w niewyjaśnionych okolicznościach, brak śledztwa w sprawie prawdopodobnego morderstwa, a którego tropy prowadziły do miejscowych władz, tylko Panią Cecylię utwierdziły w jej życiowych wyborach. Nigdy nie wstąpiła do PZPR, co wiązało się z konsekwencjami w życiu zawodowym. W latach osiemdziesiątych czynnie włączyła się w zorganizowanie NSZZ ,,Solidarność” w Instytucie Chemii i Technologii Nafty i Węgla PWr. W stanie wojennym organizowała pomoc dla rodzin uwięzionych przywódców ,,Solidarności”. W jej mieszkaniu odbywały się również spotkania osób, działających w podziemnych strukturach NSZZ ,,Solidarność”. Wielokrotnie nocowali również u niej Francuzi – członkowie Komitetów Pomocy Polsce, przywożący dary z żywnością i lekarstwami. Z pracy odeszła na własne życzenie, gdy już w tzw. wolnej Polsce w 1989 r. zaczęto masowo zwalniać ludzi z jej instytutu, ludzi za których los czuła się Pani Cecylia w pewien sposób odpowiedzialna. Następnie, właśnie w celu pomocy emerytowanym pracownikom uczelni, włączyła się w powstanie Wrocławskiej Międzyuczelnianej Fundacji ,,Pro Homine”, a następnie w zorganizowanie budowy Ośrodka Seniora, w celu zapewnienia godnego życia emerytowanym pracowników wyższych uczelni Wrocławia. Od powstania Fundacji, do chwili obecnej, pełni w niej funkcję sekretarza Rady. Działalność osób pracujących od ponad 20 lat społecznie w Fundacji ,,Pro Homine”, przynosiła i przynosi podopiecznym Fundacji pomoc w zmaganiu się z trudnościami codziennego życia.

Myślę, że gdyby dzisiaj siostra Pani Cecylii zadała pytanie o sens poświęcenia w imię wolności, sens walki o Polskę, Pani Cecylia mogłaby z pełnym przekonaniem odpowiedzieć: ,,tak Marysiu, warto było”.

 

wywiad przeprowadziła: Jowita Gross-Mazurska

Post Author: naszeosiedle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.